tuczno mirosł

Prebenda, dług i pożar (Mirosławiec AD 1395)

Jarosław Leszczełowski

Fragment rozdziału o średniowiecznym Mirosławcu w powstającej książce o dziejach tego miasta

Według autora książki o dziejach Mirosławca, Ernsta Berga, w 1395 r. Nuve Vredeland padło ofiarą wielkiego pożaru. Aby pokryć znaczne koszty odbudowy miasto miało zaciągnąć pożyczkę od parafii w Tucznie. W tej relacji pierwszego mirosławieckiego kronikarza trudno jednak oddzielić fakty od legend obrosłych wokół tego wydarzenia. Dowiadujemy się miedzy innymi, że chytrzy duchowni z Tuczna podrobili dokumenty, dopisując jedno zero do rzeczywistej kwoty pożyczki, która po takim zabiegu miała wynosić 3000 marek. Według Berga dług pozostawał niespłacony przez 400 lat, a do jego zwrotu miało dojść dopiero w 1817 r.

Feuer01

Gaszenie pożaru w średniowiecznym mieście. Rycina nieznanego autora

Podobne okoliczności opisali piszący po II wojnie światowej: Karol Ruprecht[1] oraz Sławomir Łozowski[2]. Obydwaj podali kwotę zadłużenia w wysokości 200 polskich guldenów. Sławomir Łozowski dodał, że do spłaty odsetek doszło w wyniku ugody zawartej w 1639 r., na mocy której stosowną stosowną kwotę wypłacono proboszczowi z Tuczna. Niestety autor nie podał źródeł tych informacji, cytując jedynie fragment książki Berga.

W poszukiwaniu dokumentów źródłowych, sięgnąłem najpierw do monografii rodziny von Wedel[3], według której w archiwum rodzinnym tego rodu znajdował się dokument zawierający opis okoliczności udzielenia pożyczki Mirosławcowi. Są one nieco inne, niż te opisane we wspomnianych publikacjach, ale z pewnością chodziło o to samo wydarzenie. 24 lipca 1395 r. Arnold Golcz (Arnoldus de Golcze) z Tuczna wraz ze swą małżonką Alheid ufundowali ołtarz w miejscowym kościele parafialnym, który uposażyli roczną rentą w wysokości 200 marek wypłacanych w zwyczajowej dla regionu monecie. Małżonkowie oświadczyli, że część tej renty w wysokości 15 marek rocznie wypłacana będzie w dzień świętego Marcina (11 listopada) z kasy miasta Mirosławiec. Renta ta została przez fundatorów zakupiona od szlachetnych panów Zulisa i Ludwika, braci von Wedlów za 150 marek. Małżonkowie wskazali jednocześnie stosowne dokumenty wystawione przez wspomnianych braci von Wedlów i rajców miasteczka.

Dowiadujemy się więc, że faktycznie w 1395 r. Wedlowie właściciele Mirosławca wraz z radą tego miasta zaciągnęli pożyczkę. Kredyt miał być później spłacany z kasy miejskiej, co wyraźnie wskazuje, że suma 150 marek potrzebna była miastu. Prawdopodobne chodziło właśnie o środki na odbudowę spalonego Mirosławca. Pieniądze jednak nie zostały pożyczone od parafii w Tucznie, lecz od mieszczanina z Tuczna Arnolda de Golcze[4]. Czy był to rzeczywiście mieszczanin pozostaje kwestią otwartą. gdyż zarówno nazwisko jak i hojny dar dla śwątyni wskazywać mogą, że chodziło raczej o przedstawiciela rycerskiego rodu Golczów (niem. von der Goltz). Tenże fundator zrzekł się spłaty długu na rzecz parafii w Tucznie. Mirosławiec został więc zobowiązany do wypłacania parafii w Tucznie 15 marek rocznie. Cała kwota długu wynosiła 150 marek. Podawana w wymienionych powyżej publikacjach kwota 200 guldenów mogła zachować się w ustnych przekazach, poprzez pomyłkowe skojarzenie jej z kwotą całej rocznej renty przyznanej przez Arnolda de Golcze (200 marek). Tymczasem Mirosławiec finansował jedynie 15 marek z tej dwustumarkowej rocznej renty. W taki sposób Mirosławiec faktycznie musiał spłacać zaciągnięty dług parafii w Tucznie, jednak pieniądze pożyczył od zamożnego Golcza.

Ufundowanie ołtarza było w średniowieczu szczególną odmianą tzw., prebendy czyli uposażenia duchownych, którzy nie mieli dochodów z tytułu sprawowania obowiązków duszpasterskich. Taka prebenda mogła zostać ustanowiona na dochodach kościoła lub świeckiego fundatora, którego określano patronem prebendy. Arnold de Golcze wskazał z pewnością, skąd będą pochodziły dochody na utrzymanie prebendy w wysokości 200 marek rocznie, spłaty mirosławieckiego długu stanowiły część tych dochodów. Prebendy były też związane z utrzymaniem kościołów lub poszczególnych ołtarzy. Fundacja Golcza służyła utrzymaniu ołtarza i duchownego, który się nim opiekował jako tzw. altarysta.

Rodzinne archiwum Wedlów zawierające stare dokumenty jest z pewnoscią dość wiarygodnym źródłem, jednakże w dalszym ciągu odczuwałem potrzebę zweryfikowania informacji dotyczących tej uciążliwej dla mirosławieckich mieszczan pożyczki. Poszukiwania innych źródeł doprowadziły do trzech dokumentów zawartych w Wielkopolskim Kodeksie Dyplomatycznym.

tuczno mirosł

Dawne herby Tuczna i Mirosławca w towarzystwie rodzinnych herbów Golczów i Wedlów

Pierwszy dokument z 24 lipca 1395 r. jest tym samym, którego skróconą treść przedstawiono w monografii rodzinnej von Wedlów i dotyczy ustanowienia prebendy przez małżonków de Golcze. Dowiadujemy się, że ołtarz był poświęcony Najświętszej Marii Pannie. Dokument ten został zaopatrzony w pieczęć Golcza, a jako świadkowie wystąpiły następujące osoby duchowne: pleban z Tuczna Johann Scolte, wikary Henryk Kestel, sam altarysta, czyli beneficjent prebendy i opiekun ołtarza – wikary Jakub Sancze – oraz kilku świeckich obywateli miasta i miejscowy nauczyciel[5].

Dzień później (25 lipca) spisano w Kaliszu Pomorskim kolejny dokument dotyczący prezenatacji przez Arnolda de Golcze kandydata na altarystę, czyli wspomnianego wikarego Jakuba Sancze. Prezentacja odbyła się przed obliczem wielebnego prepozyta kaliskiego (prepositus Calisiensis) Henryka Papego[6].

W trzecim akcie sporządzonym 27 lipca 1395 r. tenże Henryk Pape zatwierdził fundację ołtarza w Tucznie[7].

[1] K. Ruprecht, Deutsch Krone. Stadt und Kreis, Bad Essen 1981 r., s. 185-6

[2] S. Łozowski, materiały niepublikowane dot. dziejów Mirosławca, udostępnione autorowi przez Bibliotekę Publiczną w Mirosławcu.

[3] H. v. Wedel, Geschichte des Schlossgesessenen Geschlechtes der Grafen und Herren von Wedel 1212-1402, Leipzig 1894 r., s. 265

[4] Pojawia się wątpliwość, czy chodziło faktycznie o mieszczanina, czy też Arnold Golcz był przedstawicielem rycerskiego rodu von der Goltzów

[5] Kodeks Dyplomatyczny Wielkopolski, t. 3, nr 1961

[6] Kodeks Dyplomatyczny Wielkopolski, t. 11, nr 1778

[7] Kodeks Dyplomatyczny Wielkopolski, t. 6, nr 344

facebooktwittergoogle_pluslinkedinfacebooktwittergoogle_pluslinkedin

Dodaj komentarz